Przejdź do głównej zawartości

Wróciły upały.

Niestety, jako ciepłonielub nie skaczę ze szczęścia, no ale mówi się trudno. Woduję więc futrzaki ile się da.



Od kiedy psiaki nad wodę zabieram ubrane w czerwone chusteczki, częściej niż zwykle spotykamy się z miłymi komentarzami, nikt nie protestuje że dwa wielkie psy kąpią się nieopodal ludzi !
Oczywista, że nie wpakowujemy się w tłumy dzieci, ale te coraz częściej przyprowadzane są przez rozsądnych rodziców, żeby popatrzyły na WIELKIE psy.
















Komentarze

Popularne posty z tego bloga

jesienne powroty

Co to sie nadziało, że tyle czasu nie było okazji skrobnąć kilku słów. Znów jest Monika i psy, dwa czworołapy przy boku, i wszystko jest inaczej niż kiedyś. Choć oba układy mają swoje wady i zalety to w każdej konfiguracji tkwi specyficzny urok. Wspomnienia są i zawsze będą, ale trzeba iśc dalej. Obecnie obok Tolki dumnie kroczy Rego, wielki jak koń, szalony młody wariat.

Tola

I nastały czarne dni. Gdy odszedł Źaba, tylko dzięki czarnuchowi było po co wstawać o świcie, iść, jakaś misja, małe potworzaste nieświadome tego co się stało w moim życiu, oczekujące czegoś, bojące się świata, kochające piłeczkę i jedzenie Śmoluchi małe. Czasem myślę o tym, czy miała pecha że trafila do mnie w tym feralnym momencie mojego życia, czy szczęście - biorąc pod uwagę jej problemy socjalne, które wyszłyby wcześniej czy później gdzie by nie mieszkała. Ja co chwila łapałam się na porównywaniu jej zachowań do Źabowskich, może zbyt często niestety, trochę wyczerpana wszystkim co przeszłam, emocje zaczęły odpuszczać i przychodziły chwile słabości, na które nie mogłam sobie pozwolić do ostatnich chwil życia i Klarinki i Źaby. I gdy może przyszedł czas na żałobę, a nie trzymanie fasonu, okazywało się, że znów nie  mogę sobie na nią pozwolić, bo czarniawe futrzaste postanowiło pokazać mi, że wszystko co do tej pory uważałam za uciążliwe i kłopotliwe w życiu z psami to betka, sz...
Nieuchronnie nadchodzi rocznica tych smutnych dni. Rok temu 16 sierpnia, tak jak i przez następne 6 dni i przez poprzednie 4, w każdej minucie powoli żegnałam się z Klarinką. Wyrok już był - nowotwór wątroby. O ironio jeszcze 2 miesiące wcześniej gruntowne usg jamy brzusznej i serca pokazało, że wszystko jest OK. Badania wykonane zostały profilaktycznie, a Klara zadziwiała swoją formą i humorem jak na 11 latkę. Niespodziewanie 12 sierpnia sunia odmówiła jedzenia, przy kapryśnym psiaku pewnie nie zwróciłoby to uwagi, zwłaszcza że temperatury powietrza były dosyć wysokie. Dla mnie był to jednak sygnał bardzo niepokojący, tego samego dnia pojawiły się wymioty i to już zdecydowało o wizycie u lekarza w trybie nagłym. Badania krwi wykazały silną anemię i brak choroby odkleszczowej. Usg jamy brzusznej rozwiało jednak wszelkie nadzieje. O dziwo 3-4 następne dni były dużo dużo lepsze, wyniki się nie pogarszały, podawane odżywki i preparaty krwiotwórcze spowodowały powró...